Mapa strony
 
0,49 zł/min z VAT
Wybierz miasto
do
Wyjazd od
zł/os.
do
Cena od
 
 
Znajdź swoje
dodaj wspomnienie
Dodaj wspomnienie!
Podziel się swoimi
wrażeniami
z wycieczki
Oceń
 
 
 
 
 
 
Średnia ocena
nie oceniono
Dominikana
autor: michal.balos@wp.pl
dodane: 2002-06-17
termin-wycieczki: 03.11.2001 - 18.11.2001
Warszawa – Praga – Lipsk - Punta Cana – Juan Dolio – Lipsk – Praga – Warszawa, 03 – 18.11.2001 hotel Barcelo Talanquera ***, all inclusive

Chcieliśmy spędzić urlop na Dominikanie aby dowiedzieć się czy naprawdę jest to raj na ziemi a dodatkowo sprawdzić opinie znajomych którzy tam byli i ich zachwytom nie było końca. Po wyszukaniu kilku ofert na Dominikanie w podanym terminie okazało się że tylko oferta biura Fischer dokładnie pasuje naszym oczekiwaniom.

Dodatkowo spotkały nas dwie bardzo miłe niespodzianki, po pierwsze lecieliśmy z Warszawy do Pragi dzień wcześniej, co nas bardzo ucieszyło ponieważ nie byliśmy wcześniej w Pradze i perspektywa spędzenia połowy dnia i całej nocy w stolicy Czech napawała wielką radością, po drugie za przelot z Warszawy do Pragi musieliśmy zapłacić całe... 100 zł od osoby, co byłoby niemożliwe korzystając z każdego dostępnego środka transportu.

Tak więc w sobotę 03.11 wsiedliśmy do samolotu do Pragi. Pogoda w Warszawie była paskudna. Jednakże po godzinie z hakiem wysiedliśmy w Pradze i reguła że na południu jest cieplej okazała się prawdziwa. Po ulokowaniu się w hotelu (również za grosze dzięki ofercie Fischera), ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Co by nie powiedzieć to Praga jest cudowna i polecam każdemu spędzenie weekendu w mieście gdzie piwo kosztuje 2,80 zł a pełny obiad w centrum w niezłej restauracji można zjeść za 25 zł. Tak więc po powrocie do hotelu późną nocą i przespaniu się kilku godzin, pośpieszyliśmy o piątej rano na lotnisko. Wszystko poszło bez problemów i już po odprawie i niecałej godzinie lotu boeingiem 737 byliśmy w Lipsku.

Tam czekaliśmy około 2 godzin na samolot który właśnie wracał z Dominikany. Wreszcie przyleciał i mogliśmy już wchodzić na pokład. Potężny boeing 767 zabrał ponad 300 osób z wielu biur podróży i w końcu wystartowaliśmy. Po 11 godzinach lotu, trochę męczącego, ale w końcu coś za coś, wylądowaliśmy w Punta Canie. Od razu przy opuszczaniu samolotu uderzyło gorąco wilgotnego powietrza, dość powiedzieć że po 10 minutach marszu przez lotnisko wszyscy byli spoceni jak po maratonie.

Oczywiście żadnych rękawów czy autobusów na lotnisku nie było, wszyscy z samolotu na piechotę szli przez praktycznie całe lotnisko do hali przylotów, która zewnętrznym wyglądem przypomina bardziej polskie stodoły niż terminal lotniska. Jednakże w środku już wszystko okazało się być normalnie. Po odprawie i zakupieniu wizy za 10 dolarów spotkaliśmy się z pilotką czekającą przy autokarze. Pilotka z miłym uśmiechem i po czesku ;-) wyjaśniła wszystko o co chodzi.

Na pytania po angielsku i niemiecku nie reagowała, jednocześnie widząc że rozmawia z Polakami starała się mówić głośno i wyraźnie po ... czesku tak więc co się dało zrozumieć to zrozumieliśmy natomiast co do innych kwestii to daliśmy sobie spokój. Po około 2,5 godzinach jazdy (w sumie prawie 20 godzinach podróży) dotarliśmy do hotelu. Po pozostawieniu bagaży w pokoju poszliśmy coś zjeść i wtedy okazało się co to znaczy all inclusive. Około 20 rodzajów dań, dodatkowo dwa stanowiska gdzie przy jednym kucharze przygotowują dania kuchni włoskiej, a przy drugim repertuar zmieniał się co dzień. Śniadania, obiady i kolacje wyglądały dokładnie w taki sam sposób, obfitość i różnorodność do kwadratu.

W pokojach klimatyzacja regulowana całodobowa, kablówka, łazienka, ogólnie czysto i bardzo przyjemnie. Temperatura była stała przez cały czas pobytu w okolicach 28 stopni z tym że przy wysokiej wilgotności powietrza można było twierdzić że jest więcej. Akurat trafiliśmy na okres huraganu który przeszedł na Kubie i jego pozostałości trafiły i do nas. Wyglądało to tak że było dużo chmur na niebie ale to i nawet dobrze ponieważ gdy wychodziło słońce żar jaki lał się z nieba był nie do wytrzymania.

Miejscowość Juan Dolio jest bardzo mała i generalnie oprócz kilku hoteli nic tam ciekawego nie ma. Hotel składał się z małych kilkupokojowych parterowych i jednopiętrowych budynków. Ponadto dostępne były trzy restauracje, basen, duża plaża. Dwie restauracje i plaża oddzielone od hotelu były małą drogą w stylu naszej drogi osiedlowej, bez żadnego wielkiego ruchu. Drinki i napoje podawano przy barach jeden był przy hotelu, drugi na plaży.

I znowu słowa pochwały dla all inclusive, w barach od rana do 2 w nocy podawano wszelki możliwy istniejący alkohol i drinki w każdych ilościach i bez żadnych ograniczeń. Obsługa hotelu była miła i uprzejma i w zasadzie żadnego złego słowa nie można powiedzieć. Niestety generalnie na Dominikanie nie za bardzo jest co zwiedzać, dodatkowo te wycieczki które są oferowanie są nieadekwatnie drogie do tego co można z nich skorzystać więc spędziliśmy cały czas na terenie hotelu. Co wieczór na scenie przy basenie odbywały się animacje, konkursy i zabawy. Całkiem przyjemnie ponieważ można było wygrać butelkę rumu, a niekiedy już za samo uczestnictwo dostawało się taki prezent.

I w ten sposób w totalnym lenistwie, przy obfitości jedzenia i picia minęły 2 tygodnie. Aż żal było zostawiać taki styl życia, ale cóż, wszystko dobre co się dobrze kończy. Po powrocie z 28 stopni do kraju gdzie już wówczas było około zera przeszliśmy niezły szok termiczny ale parę dni i wszystko wróciło do normy. Polecam każdemu wybranie się na Dominikanę ponieważ czegoś takiego nie przeżyje się nigdzie w krajach Morza Śródziemnego a jedynie na Karaibach. Kolejnym ciekawym celem w tym rejonie może być również Kuba.

Michał Bałos
 
Karaibskie Skarby
Statek (kabina) **** FB
Cena: 419 zł
21.11 - 28.11
Alisios Club
Hotel *** AI
Cena: 4568 zł
01.11 - 09.11
forum DOMINIKANA
FORUM [DOMINIKANA]