LutyW Polsce śnieg i mróz. Cała droga do Niemiec na lotnisko trwa 12 godzin. Można paść ze zmęczenia. Wreszcie odprawa i już juz za chwilę odlot, gdy okazuje się że ze względu na złe warunki i oblodzenie pasa startowego lot jest opóźniony. Czekam 6 godzin zanim ktoś ważny podejmuje decyzję że możemy lecieć.
Hurra! Latać sie nie boje tylko start powoduje u mnie lekkie nudności. Mila obsługa w samolocie i męczące 11 godzin siedzenia w jednym miejscu. Międzylądowanie na Azorach po paliwo i o godzinie 22 (polskiego czasu 3 rano) jesteśmy w
Puerto Plata. Pilot z uśmiechem w głosie oznajmia że pogoda jest fantastyczna,
kilka chmurek i 28 stopni! Nie moge sie doczekać wyjścia. Było na co czekać. Po wyjściu z lotniska zrzucam kurtkę puchową i polar i nie mogę się nadziwić. Wszędzie palmy, zielono i ciepło. Cudownie!
Krótka podróż do hotelu busem i zaczyna sie...
najcudowniejsze dwa tygodnie mojego życia. Slońce na stałe wpisane w krajobraz, uśmiechnięci ludzie, nucący sobie pod nosem caly boży dzień, pyszne jedzenie doskonała muzyka i atmosfera, która przywraca chęć życia.
Darmowe napoje w tym drinki z mlekiem kokosowym i rumem do oporu. Dzień spędzony albo na plaży albo przy basenie hotelowym. Zabawni animatorzy, którzy umilają gościom dzień aerobikiem w basenie i grami zręcznościowymi.
Tańce latynowskie przyprawiające o zawrót głowy.Kelnerzy, którzy dowartościowują każda kobietę i barmani, którzy nie szczędzą ani rumu ani gin'u ani wódki. Wieczorne 'Show Time's' gdzie można obśmiać sie ze skeczy i występów animatorów lub zachwycić tancerzami dominikańskimi.
Żyć nie umierać. Dwa tygodnie mijają bardzo szybko.
PowrótZa szybko. Nikt nie chce wracać. Nie czujemy tęsknoty za domem, a już na pewno nie za śniegiem i mrozem. Ale trzeba. W samolocie płaczę, niby że film mnie tak wzruszył bo jak to wygląda żeby dorosła kobieta płakała z tęsknoty za jakąś tam Sosuą na drugim końcu świata? Przyciskam do siebie plecaczek gdzie mam pamiątki kupione za koszmarnie duże pieniądze - bożka szczęścia z czarnego korala,
naszyjnik z lari mar - kamienia, który można spotkać tylko na Dominikanie i płyty z muzyka których pewnie będę słuchać do znudzenia.
Tylko czy mogą mi się znudzić? Ciężko mi na sercu i smutno. Powrót do rzeczywistości okazuje się wstrząsem ale to nic. Już zaczynam oszczędzać na następny wyjazd. Ten sam kraj, ten sam hotel. Muszę tam wrócić... Nie pisałam o paru rzeczach takich jak warunki w hotelu czy wycieczki ale wszystko było doskonale. Trzeba po prostu pojechać, zobaczyć, przeżyć. Może sie tam spotkamy?